Od zawsze wiedziałam, ze musi być pies...

Po jakimś czasie odkryłam w sobie fascynacje wystawami i wtedy moje myśli zaczęły krążyć wokół psów rodowodowych.

Jak prawie każdy młody człowiek zainteresowałam się dość pokaźna rasa, czyli dogami niemieckimi, a później na wystawie zobaczyłam dobermana i wpadłam jak śliwka w kompot. Zapragnęłam związać kilkanaście najbliższych lat swojego życia

z tym eleganckim i pięknym psem, a właściwie suka. Na przeszkodzie w realizacji moich zamiarów stanęła przyziemna sprawa,  czyli jak w 90% przypadków, nienajlepsze warunki mieszkaniowe i posiadanie już jednego pieska marki kundelek :)

Tak wiec rozsadek wziął górę....

Ale po roku, trafiłam w książce na zdjęcie czarnej podpalanej suki. Z opisu wynikało, że stworzenie owo rośnie

maksymalnie do 50 cm, czyli dość niewielkie w porównaniu z wymarzonym dobkiem - to była pinczerka średnia :))

I tak się zaczęło...

Ponad 15 lat temu nie było wcale łatwo kupić w Polsce pinczera średniego, ale dla chcącego...

Po miesiącu przyjechała do nas AGA z Walpurgii, dla domowników DAGA.

Najpierw miała być czarna dobermanka, potem czarna pinczerka, a skończyło się na rudej średniaczce.

Dziś nie żałuję, ze nie był to doberman i ze nie była to czarna sunia, w przeciwnym wypadku nigdy nie poznałabym pinczerów,

a zwłaszcza rudzielców, które, uwierzcie, są grzechu warte:)
Moja przygoda z pinczerami trwa juz ponad 15 lat, pokochałam ta rasę, ale zauroczenie dobusiami pozostanie juz na zawsze

w nazwie hodowli, która zapoczątkowała DAGA, czyli Doberdog :)